Jak w każdym przypadku należy rozpatrywać zasady podane w Biblii - W CAŁOŚCI a nie w oderwaniu od siebie. Zasady sie UZUPEŁNIAJĄ a nie wykluczają.

A więc, zgodnie z tym co już omówiłem (tutaj: Malzenstwo---rozpusta---rozwod )  Jezus dopuścił jeden powód rozwodu - rozpusta. (Mt 5:32)
Natomiast oczywistą zasadą jest też, ze śmierć współmałżonka daje nam podstawę do zawarcia kolejnego małżeństwa (Rz 7:2-3)
Co wnoszą więc słowa Pawła z 1 Kor 7:15: "Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie. Nie jest skrępowany ani brat, ani siostra w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg"

Jeśli niewierzący współmałżonek chce odejść od wierzącego - to strona wierząca ma nie wywoływać "wojny" ("do życia w pokoju powołał nas Bóg"). Tą "wojną" mogą być różne elementy np. środki prawne ZMUSZAJĄCE stronę niewierzącą do pozostania.
Jednak zgodnie z zasadą podaną przez Jezusa (Mt 5:32) odejście osoby nie wierzącej nie jest podstawą do zawarcia nowe związku małżeńskiego przez osobę wierzącą ( opuszczoną przez współmałzonka). Dopiero więc wówczas , gdy niewierzący współmałżonek (ten który odszedł) - dopuści sie rozpusty - może chrześcijanin ponownie wstąpić w związek małżeński.

I jeszcze by nie było wątpliwości:
1. To że nasz współmałżonek jest osobą niewierzącą - nie jest podstawą do rozwodu ! ( 1Kor 7:12-13 por. 1 P 3:1-4)
2. Odejście (lub separacja) nie oznacza braku możliwości powrotu ( 1 Kor 7:11) - chyba, że doszło do rozpusty (Mt 5:32), wówczas o ponownym "zejściu się" decyduje strona pokrzywdzona (może wybaczyć lub ma podstawę do rozwodu)